Uderzająca była ilość osób w pomieszczeniu. Rozejrzałam się i zobaczyłam: mamę, pana Georga, Falka de Villers, doktora White'a, Marleya oraz Leslie i Raphaela - jednym zdaniem wszystkie osoby zamieszane w sprawę. Wszyscy patrzyli na mnie. Obok mnie zmaterializował się Gideon, ale i tak czułam się trochę głupio, stojąc na środku, gdy spojrzenia wszystkich były utkwione we mnie. Podeszłam więc do Leslie opierającej się o biurko w stylu Ludwika XVI i też się o nie oparłam. Obok stał Raphael, a trochę dalej moja mama rzucała mi zaniepokojone spojrzenia.
- No to co chcecie mi powiedzieć, skoro się już tak licznie zebraliśmy? - zapytałam niecierpliwie.
- Tak, popełniliśmy błąd, ale czasu nie da się niestety cofnąć. - westchnął pan George.
I co to niby miało zmienić?
- Siemanko! Widzę małe zgrupowanko? - zawołał Xemerius, wystawiając głowę ze ściany. Rzuciłam mu wymowne spojrzenie. Idealnie zrozumiał mój przekaz i podleciał do mnie.
- Zapewne chcesz wiedzieć gdzie byłem. - stwierdził, a ja pokiwałam głową. - Otóż byłem tu i tam. Głównie na górze. Nie wyobrażasz sobie co tam się dzieje! Tyle tam ludu, co Chińczyków. - zrobił zdziwioną minę i kontynuował rozemocjonowanym głosem. - Pewnie zwołali wszystkich Strażników z całej Anglii a może nawet i wyspy.
- Co mówią? - zaciekawiłam się.
- Głównie o tym, że trzeba Whitmana jak najszybciej złapać, bo może komuś zrobić krzywdę. A, i masz mieć mega ochronę. Tylko dziwię się, że o ochronie dla mnie to już nie pomyśleli.
- Nie uważam, by trzeba było zbytnio zaprzątać sobie tym głowę. Ale na wszelki wypadek pod domem każdego z tu zebranych będzie stało kilku Strażników na zmianę a Leslie i Raphael będą codziennie odwożeni naszą limuzyną do domów po szkole. - rzekł Falk.
- A inne wyjścia? Na przykład na zakupy. - zadałam to pytanie z uniesioną brwią.
- Zawsze w pobliżu będzie jeden adept. Ale możecie czuć się swobodnie. - zapewnił doktor White.
- Ogólnie uważamy, że znajdziemy Whitmana dość szybko. - dodał Falk de Villers.
- Widzę postępy. - pokiwałam głową.
Ich zapewnienia uspokoiły moje myśli i walące serce.
- Uważam, że dłuższe przetrzymywanie was tutaj jest zbędne. - oświadczył Falk. - Możecie już iść. Grace i Gwendolyn: odprowadzę was do limuzyny.
*
- Kochanie, przykro mi, ze o niczym mi nie powiedziałaś. - zaczęła swoje kazanie mama, gdy jechałyśmy do domu. - Jestem twoją matką i powinnaś mi powiedzieć. Możesz mi zaufać.
- Mamo, wiem. Po prostu jakoś nie wiedziałam jak o zrobić. Musisz mnie zrozumieć. To wszystko nie jest takie proste... - urwałam.
- Rozumiem. Te rewelacje spadły na ciebie tak nagle.
- Właśnie. W przeciągu dwóch tygodni musiałam wszystko rzucić, to co do tej pory robiłam, do czego dążyłam stało się bezsensowne. Musiałam wydorośleć, nauczyć się polegać tylko na sobie. - powiedziałam, przyglądając się niebu za oknem.
- Te wyniosłe gadki do ciebie nie pasują. - zauważył Xemerius, zaznaczając swoją obecność.
Chmury spowiły już całe niebo. Lada chwila deszcz lunie z nich na cały Londyn. Ale, niestety, w Londynie jest to codziennością.
- Czasami myślę, że gdyby dziadek i Nicholas byli z nami wszystko byłoby łatwiejsze. - rzekła mama, spuszczając wzrok. Miałam ochotę ją przytulić, sprawić, aby się uśmiechnęła. Przysunęłam się do niej i objęłam ją, opierając głowę na jej ramieniu.
- Mamo, wszystko będzie dobrze. Tata i dziadek nie chcieliby żebyśmy się poddawały. Kochali nas tak samo jak my ich. - próbowałam ją pocieszyć, ale postanowiłam się zamknąć bo głos zadrżał mi już przy słowie "kochali".
- Za niedługo rocznica śmierci dziadka. - po policzkach mamy pociekły łzy. Ja również miałam od nich mokre policzki.
Nagle drzwi się otworzyły i do auta zajrzał nasz kierowca.
- Proszę mi wybaczyć, ale jesteśmy już na miejscu. - rzekł z uśmiechem. Chyba nie zauważył, że płakałyśmy.
- Och, tak. - przyznała mama, wyglądając na zewnątrz.
http://ask.fm/Mary2233 - jak chcecie, możecie wejść i pytać :3 Jak macie swoje też podajcie. :D
NN! Cudownie! Już myślałam, że się nie doczekam!
OdpowiedzUsuńXemi jak sprawia, że wszystko trzyma się kupy! Tylko on potrafi rzucać takie teksty :D.
Całość jest trochę smutnawa (przynajmniej druga część), ale podoba mi się. I to bardzo. Jestem ciekawa, jak dalej potoczą się sprawy z Whitmanem.
Również mam askfm - mój adres to ask.fm/ClaireTVD
Tak nawiązując jeszcze do TVB, to jestem ciekawa o jakich dowodach wdzięczności mówisz.
Buziaki ;*.
Jest Xemerius i wszystko jest git majonez.
OdpowiedzUsuńTa druga część faktycznie smutna, ale na pewno miałaś w tym jakiś ukryty cel.
Jednym słowem bombowo.
Pozdrowionka. :*