piątek, 12 kwietnia 2013

 Uderzająca była ilość osób w pomieszczeniu. Rozejrzałam się i zobaczyłam: mamę, pana Georga, Falka de Villers, doktora White'a, Marleya oraz Leslie i Raphaela - jednym zdaniem wszystkie osoby zamieszane w sprawę. Wszyscy patrzyli na mnie. Obok mnie zmaterializował się Gideon, ale i tak czułam się trochę głupio, stojąc na środku, gdy spojrzenia wszystkich były utkwione we mnie. Podeszłam więc do Leslie opierającej się o biurko w stylu Ludwika XVI i też się o nie oparłam. Obok stał Raphael, a trochę dalej moja mama rzucała mi zaniepokojone spojrzenia.
 - No to co chcecie mi powiedzieć, skoro się już tak licznie zebraliśmy? - zapytałam niecierpliwie.
 - Tak, popełniliśmy błąd, ale czasu nie da się niestety cofnąć. - westchnął pan George.
 I co to niby miało zmienić?
 - Siemanko! Widzę małe zgrupowanko? - zawołał Xemerius, wystawiając głowę ze ściany. Rzuciłam mu wymowne spojrzenie. Idealnie zrozumiał mój przekaz i podleciał do mnie.
 - Zapewne chcesz wiedzieć gdzie byłem. - stwierdził, a ja pokiwałam głową. - Otóż byłem tu i tam. Głównie na górze. Nie wyobrażasz sobie co tam się dzieje! Tyle tam ludu, co Chińczyków. - zrobił zdziwioną minę i kontynuował rozemocjonowanym głosem. - Pewnie zwołali wszystkich Strażników z całej Anglii a może nawet i wyspy.
 - Co mówią? - zaciekawiłam się.
 - Głównie o tym, że trzeba Whitmana jak najszybciej złapać, bo może komuś zrobić krzywdę. A, i masz mieć mega ochronę. Tylko dziwię się, że o ochronie dla mnie to już nie pomyśleli.
 - Nie uważam, by trzeba było zbytnio zaprzątać sobie tym głowę. Ale na wszelki wypadek pod domem każdego z tu zebranych będzie stało kilku Strażników na zmianę a Leslie i Raphael będą codziennie odwożeni naszą limuzyną do domów po szkole. - rzekł Falk.
 - A inne wyjścia? Na przykład na zakupy. - zadałam to pytanie z uniesioną brwią.
 - Zawsze w pobliżu będzie jeden adept. Ale możecie czuć się swobodnie. - zapewnił doktor White.
 - Ogólnie uważamy, że znajdziemy Whitmana dość szybko. - dodał Falk de Villers.
 - Widzę postępy. - pokiwałam głową.
 Ich zapewnienia uspokoiły moje myśli i walące serce.
 - Uważam, że dłuższe przetrzymywanie was tutaj jest zbędne. - oświadczył Falk. - Możecie już iść. Grace i Gwendolyn: odprowadzę was do limuzyny.

                                                                                     *
 - Kochanie, przykro mi, ze o niczym mi nie powiedziałaś. - zaczęła swoje kazanie mama, gdy jechałyśmy do domu. - Jestem twoją matką i powinnaś mi powiedzieć. Możesz mi zaufać.
 - Mamo, wiem. Po prostu jakoś nie wiedziałam jak o zrobić. Musisz mnie zrozumieć. To wszystko nie jest takie proste... - urwałam.
 - Rozumiem. Te rewelacje spadły na ciebie tak nagle.
 - Właśnie. W przeciągu dwóch tygodni musiałam wszystko rzucić, to co do tej pory robiłam, do czego dążyłam stało się bezsensowne. Musiałam wydorośleć, nauczyć się polegać tylko na sobie. - powiedziałam, przyglądając się niebu za oknem.
 - Te wyniosłe gadki do ciebie nie pasują. - zauważył Xemerius, zaznaczając swoją obecność.
 Chmury spowiły już całe niebo. Lada chwila deszcz lunie z nich na cały Londyn. Ale, niestety, w Londynie jest to codziennością.
 - Czasami myślę, że gdyby dziadek i Nicholas byli z nami wszystko byłoby łatwiejsze. - rzekła mama, spuszczając wzrok. Miałam ochotę ją przytulić, sprawić, aby się uśmiechnęła. Przysunęłam się do niej i objęłam ją, opierając głowę na jej ramieniu.
 - Mamo, wszystko będzie dobrze. Tata i dziadek nie chcieliby żebyśmy się poddawały. Kochali nas tak samo jak my ich. - próbowałam ją pocieszyć, ale postanowiłam się zamknąć bo głos zadrżał mi już przy słowie "kochali".
 - Za niedługo rocznica śmierci dziadka. - po policzkach mamy pociekły łzy. Ja również miałam od nich mokre policzki.
 Nagle drzwi się otworzyły i do auta zajrzał nasz kierowca.
 - Proszę mi wybaczyć, ale jesteśmy już na miejscu. - rzekł z uśmiechem. Chyba nie zauważył, że płakałyśmy.
 - Och, tak. - przyznała mama, wyglądając na zewnątrz.

http://ask.fm/Mary2233 - jak chcecie, możecie wejść i pytać :3 Jak macie swoje też podajcie. :D

2 komentarze:

  1. NN! Cudownie! Już myślałam, że się nie doczekam!
    Xemi jak sprawia, że wszystko trzyma się kupy! Tylko on potrafi rzucać takie teksty :D.
    Całość jest trochę smutnawa (przynajmniej druga część), ale podoba mi się. I to bardzo. Jestem ciekawa, jak dalej potoczą się sprawy z Whitmanem.
    Również mam askfm - mój adres to ask.fm/ClaireTVD
    Tak nawiązując jeszcze do TVB, to jestem ciekawa o jakich dowodach wdzięczności mówisz.
    Buziaki ;*.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest Xemerius i wszystko jest git majonez.
    Ta druga część faktycznie smutna, ale na pewno miałaś w tym jakiś ukryty cel.
    Jednym słowem bombowo.
    Pozdrowionka. :*

    OdpowiedzUsuń