sobota, 6 lipca 2013

Wizja

 Po powrocie do domu, okazało się, że moja rodzina choć raz poczekała na mnie z kolacją.
 Albo wróciłam wcześniej.
 - Witaj, kochanie. - mama przywitała mnie szerokim uśmiechem.
 - Dzień dobry.
 - Chyba dobry wieczór. - prychnęła Charlotta.
 Pewnie bym nie zareagowała na jej uwagę, gdyby nie to, że byłam wkurzona tą całą dzisiejszą sytuacją z Whitmanem.
 - Nie pouczaj mnie, tylko lepiej zajmij się swoim kacem. - odgryzłam się.
 - Powinnaś dodać do tego jakąś górnolotną myśl typu: 'dziewczyny w naszym wieku nie powinny się upijać'. - odezwał się Xemerius, zwisając z żyrandola.
 Charlotta zamilkła na chwilę, ale z jej twarzy nie zniknął ten bezczelny uśmiech. Ciotka Glenda chciała już coś powiedzieć, zapewne coś w stylu "moja idealna córka, Charlotta, wcale się nie spiła, to tylko dlatego, że rośnie i dojrzewa, w jej wieku to normalne", zapominając, że jeszcze niedawno uważała, że to guz mózgu, ale Charlotta nie dała jej szansy.
 - Zajmij się swoimi sprawami, zamiast wtykać swój krzywy nos w cudze. - warknęła.
 - Dziewczęta! - krzyknęła oburzona lady Arista. - Czy możecie chociaż przy kolacji zachowywać się jak przystoi a nie skakać sobie do gardeł jak stado dzikich zwierząt.
 Już miałam 'skoczyć do gardła' Charlotcie bo jakoś rozkaz lady Aristy nie robił na mnie wrażenia, ale właśnie przypomniałam sobie reakcję Charlotty na widok mnie i Gideona na imprezie i postanowiłam dać jej spokój. Nie powinnam przypominać jej o tym jak pogrążyła się przy wszystkich znajomych. Nie zasłużyła na złamane serce mimo, że była zarozumiałą żmija.
 Odsunęłam krzesło obok Nicka i usiadłam do kolacji.
 - Przepraszam babciu. To się już nie powtórzy. - odezwała się Charlotta, nie spuszczając ze mnie wzroku. - Przynajmniej z mojej strony.
 Zołza. Zrobiłaby wszystko, żeby przypodobać się lady Ariście. W końcu to ona ma w tym domu najwięcej do powiedzenia.
 Do końca posiłku już nikt się nie odzywał i dało się odczuć napięcie, ale w sumie każda kolacja tak wyglądała. Gdy skończyłam jeść, wstałam i spojrzałam na lady Aristę a potem na mamę.
 - Czy mogę już iść do siebie?
 - Tak, dziecko. - zgodziła się lady Arista.
 - A ja  jeszcze chwilę zostanę. Tak bardzo nie chcę mi się ruszać z tego żyrandola, jest taki wygodny. Chyba, że ktoś by mnie zaniósł... - odezwał się sennym głosem Xemerius.
 Ruszyłam do drzwi. Wychodząc, usłyszałam jeszcze ciocię Maddy.
 - Ja też już pójdę. Jestem trochę zmęczona. Położę się wcześniej. Dobranoc.
 - Dobranoc. -  powiedzieli chórem Nick, Caroline i mama.
 Oczywiście nikt inny się nie odezwał. Nawet lady Arista, która przecież taką wagę przywiązywała do kulturalnego zachowania.
 Gdy byłam na pierwszym piętrze z ramię złapała mnie ciocia Maddy i pociągnęła do swojego pokoju.
 - O co chodzi? - spytałam, gdy zamknęła za nami drzwi.
 - Miałam wizję.
 Poczułam dreszcz przechodzący mi po plecach. No to teraz się zacznie. Nie byłam pewna, czy chcę tego słuchać.
 - Zaczęło się od tego, że zobaczyłam okrąg złożony z kamieni. Od razu wiedziałam że są to kamienie szlachetne. Miały takie piękne barwy i ślicznie się błyszczały. Nagle z koła wyłamało się czworo kamieni. O ile się nie mylę był to rubin i trzy po jego prawej stronie. Wycofały się gdy do środka kręgu dostał się kamień o pięknym zielonym kolorze, powiedziałabym że szmaragdowym. Potem widziałam ciebie. Byłaś związana i mogłaś się ruszać. Płakałaś i krzyczałaś jednocześnie. Z boku stał ten chłopiec, który był u nas ostatnio na kolacji, od de Villersów.
 - Gideon. - wymknęło mi się.
 - Tak, Gideon de Villers. Też był związany. Próbował się wyrwać, ale więzy były bardzo mocne. A potem widziałam już tylko ciemność.
 - Czy... czy powiedziałaś o tym komuś jeszcze?
 - Nie. Chciałam żebyś ty pierwsza się o tym dowiedziała. - patrzyła na mnie smutno.
 - To dobrze. I nikomu o tym nie mów.
 - Jak to nie? Muszą wzmocnić twoją ochronę.
 - To nie ma sensu. Twoje wizje i tak się spełniają niezależnie od tego, co byśmy zrobili.
 - Nie szkodzi cię chronić. - odparła ciocia.
 Westchnęłam i wyszłam. Ciocia Maddy nie rozumiała, że nie chcę być na każdym kroku obserwowana i kontrolowana. Sama potrafię dobrze się przypilnować. Ale wiedziałam, że ciocia nie odpuści, bo bardzo się o mnie martwi, dlatego się n nią nie gniewałam.

8 komentarzy:

  1. Wspaniałe, cudowne..... Tylko kiedy następne?? Już nie mogę się doczekać. Chciałabym żeby cała ta akcja toczyła się szybciej. Nie cierpliwie się:/
    Świetnie piszesz i masz super pomysły:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne szkoda tylko że tak mało Gideona. Kiedy kolejny??

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się zapowiada....... Kiedy następne? Mam nadzieję że JUTRO!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo. Ta wizja przeraziła mnie. Serio. Hrabia zawsze mnie w jakimś stopniu przerażał.
    Nie mogę się doczekać się nn!
    Buziaki ;*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz może kiedy ma być następna notatka?

      Usuń
  5. Kiedy kolejny?

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedy nn?????????????

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedy nn ?????????????????
    ???????????????????????????????????????
    ?????????????????????????????????????????
    ???????????????????????????????????????????

    OdpowiedzUsuń