piątek, 31 stycznia 2014

 - Mamy jeszcze godzinę. Dlaczego tak się zerwałaś? - zapytał Gideon, gdy byliśmy już na zewnątrz, a drzwi do domu lady Tilney były zamknięte.
 - Atmosfera trochę siadła. A poza tym byłeś taki przybity, że już nie mogłam dłużej na to patrzeć. - mruknęłam i dałam mu całusa w policzek.
 - A ile razy ci już mówiłem jak bardzo cię kocham. - nachylił się nade mną.
 - Za mało.
 Nachylił się jeszcze bardziej i już chciał mnie pocałować, gdy tuż obok rozległ się gwizd.
 - Może jednak was podwieźć? - zaśmiał się Paul.
 Gideon odsunął się a ja spiekłam raka, co wywołało jeszcze większą salwę śmiechu u Paula.
 - Okej, chciałem tylko powiedzieć, żebyś nie miał za złe Lucy, jej zachowania, Gideonie. Taka już jest. Z pewnością, przy następnym spotkaniu będzie cię za to przepraszać.
 - Nie ma o czym mówić, Paul. - rzucił Gideon. Początkowa uraza chyba mu już minęła. - Zresztą Lucy miała rację.
 - Nawet jeśli, nie powinna wyrażać tego w ten sposób. - spojrzał na mnie i znów zachichotał, bo ja wciąż byłam czerwona jak burak. - Nie przeszkadzam już wam, muszę jeszcze pojechać na targ. No a wy podobno bardzo się śpieszycie. Gwendolyn?
 Popatrzyłam na niego.
 - Tak?
 Podszedł do mnie i z pewnym wahaniem przytulił mnie. Był to taki ojcowski gest, którego bardzo brakowało mi od śmierci taty i dziadka, że odwzajemniłam go.
 - Wszystko będzie dobrze. Pamiętaj, że wszyscy cię kochamy. - szepnął mi do ucha i odsunął się.
 - Bądźcie zdrowi. - rzucił i odszedł.
 Popatrzyliśmy na siebie z Gideonem. 'Wszyscy cię kochamy'.
 - Chodźmy. - ruszyłam wolnym krokiem w stronę kościoła. - Wiesz, pierwszy raz widziałam cię takiego, hmm..., smutnego.
 Gideon przez chwilę szedł koło mnie w milczeniu.
 - Po prostu nie chciałbym żeby komuś stała się krzywda przeze mnie.
 - Gideon, zrozum, to nie twoja wina.
 - Nie tak dawno mówiłaś inaczej. - mruknął, nie patrząc na mnie.
 - To było dawno. I już tak nie myślę.
 - Okej, porozmawiajmy o milszych sprawach.
 'O ile teraz w ogóle mogę się skupić na czymś innym niż ucieczka hrabiego.' - pomyślałam.
 - Caroline tęskni za tobą. - rzuciłam niby od niechcenia i zerknęłam na Gideona w oczekiwaniu na rumieniec. Niestety, Gideon chyba nigdy się nie rumienił.
 - Och, i to są te milsze sprawy? - parsknął śmiechem. - Tak, Caroline jest naprawdę słodka, ale wolę jej siostrę.
 - A myślałam że kuzynkę. - rzekłam i zaraz tego pożałowałam.
 - Nie zaczynaj, Gwendolyn. - westchnął. - A co właściwie u Charlotty?
 Nie miałam ochoty na rozmowy o mojej kuzynce, ale sama byłam sobie winna.
 - Cała o zdrowa. Ucierpiała tylko jej duma.
 - Domyślam się. Sądzę, że mamy jeszcze bardzo dużo czasu więc może jest coś o czym chciałabyś porozmawiać?
 - Hm... Jak idą poszukiwania hrabiego?
 Gideonowi zrzedła mina.
 - Szczerze? W ogóle nie idą. - prychnął. - Strażnicy i detektywi przez nich wynajęci nie potrafią wykorzystać swoich znajomości. Na razie są na etapie zgaduj-zgadula. Mam wrażanie, że wuj Falk i tak nie mówi mi wszystkiego. Chyba straciłem swoją pozycję w loży.
 Zastanowiłam się na chwilę nad jego słowami i spojrzałam na niego z ukosa.
 - Myślisz, że oni wciąż wierzą w świętość hrabiego?
 - Nie wiem, co mam o tym myśleć. Po prostu chyba nasze dowody i zapewnienia nie były w stanie zburzyć zaufania do hrabiego budowanego przez ponad dwieście lat.
 - Może jednak trzeba było im powiedzieć całą prawdę, a wtedy zajęliby się tym, co do nich należy.
 - Mam przynajmniej nadzieję, że dobrze pilnują twojego domu.
 - Może lepiej będzie pokazać im te przepowiednie które dostałeś od Paula.
 - Mogliby się nieźle wkurzyć, że prowadziliśmy tajne śledztwo bez ich wiedzy a w dodatku mamy swój własny chronograf z zamkniętym kręgiem. Strażnicy to ciągłe zasady. Nie trzymasz się reguł? Wypadasz.
 No tak, nie wiadomo co Kroniki Strażników przewidywały jako karę dla zdrajców. Choć zaraz, Alcott został zamordowany. Ale chyba w tych czasach Strażnicy nieco zhumanitaryzowali  metody dawania nauczki.
 - Naprawdę, nie warto się tym przejmować. Przynajmniej na razie. Mamy po swojej stronie doktora White'a.
 - No i zawsze jest nadzieja, że hrabia sobie odpuścił.
 Gideon zatrzymał mnie i spojrzał mi w oczy.
 - Chyba w to nie wierzysz, co? Hrabia nigdy się nie podda, nigdy nie odpuści. I będzie dla ciebie lepiej, jeśli zaczniesz w to głęboko wierzyć.
 Spuściłam wzrok. No tak, byłam bardziej naiwna niż myślałam. Hrabia miałby zrezygnować po dwustu latach? Nonsens.
 Gideon pogładził mnie po głowie i wiedziałam, że się z nim zgadzam, ale nie chciałam, żeby pomyślał, że wystarczy, ze coś powie a ja od razu go poprę.
 - Rozumiem. To dlaczego jeszcze nie zaatakował?
 - Zapewne nas zwodzi. Chce, żebyśmy stracili czujność. Poczeka jeszcze jakiś czas i zaatakuje w najmniej spodziewanym momencie. - to co mówił było racjonalne. - Dlatego jestem ostatnio czujny. Powiedziałem Strażnikom, żeby nie rozmawiali o tej sprawie w obecności osób spoza Kręgu Wewnętrznego.
 Znałam mało osób spoza Kręgu Wewnętrznego, a właściwie tylko jedną, rudowłosą i ciapowatą. Ale to chyba niemożliwe, żeby Marley knuł jakiś spisek.
 - Chyba nie sądzisz, że Marley jest zdrajcą?
 Gideon zachichotał.
 - No co ty? Nie możemy jednak wykluczyć, że wśród adeptów jest ktoś od Whitmana.
 Faktycznie. Whitman na pewno o tym pomyślał. W taki sposób mógłby dowiedzieć się, kiedy sobie odpuściliśmy i dać o sobie znać.
 - A co z Marleyem? Dlaczego go nie wyrzucicie?
 Zauważyłam, ze zbliżamy się do kościoła i natychmiast straciłam zainteresowanie Marleyem, Strażnikami a nawet hrabią.
 Ale Gideon nie.
 - Nie można nikogo tak nagle wyrzucić z loży. To cała masa procedur. I nie chcemy przecież, żeby ktoś zrobił nam reklamę w mediach. - uśmiechnął się. - O, już jesteśmy! Mamy dokładnie 30 minut do przeskoku, według mojego zegarka. Masz może jakiś pomysł, jak moglibyśmy konstruktywnie spędzić ten czas?
 Konstruktywnie? Gdybym tylko wiedziała co to znaczy!
 Miałam jeden pomysł, dość uniwersalny ale bardzo atrakcyjny.
 - Mam tylko nadzieję, że w środku nie czeka na nas ksiądz z komendantem, żaby nas aresztować za włamanie do kościoła. - szepnął Gideon.
 W środku na szczęście nikogo nie było. Właściwie wszystko było tak jak pozostawiliśmy. Nawet moja wsuwka do włosów leżała porzucona na posadzce.
 Rzuciłam okiem na konfesjonał. Zachęcał do ukrycia się w nim. Skarciłam się za nieczyste myśli w kościele. Mam nadzieję, że nie pójdę za to do piekła.
 - Gwendolyn, naprawdę nie powinnaś tego robić. - odezwał się Gideon zachrypniętym głosem.
 - Czego? - spytałam zdezorientowana.
 - Dobrze wiesz o czym mówię.
 Cholera, co znowu schrzaniłam?
 - Nic nie robię. - próbowałam się bronić.
 - Robisz. - podszedł do mnie całkiem blisko i szepnął mi do ucha. - Niszczysz mnie.
 Pocałował mnie w szyję.
 - Właściwie teraz to ty mnie niszczysz.
 Objął mnie w talii i wędrował ustami po mojej szyi i wyżej aż dotarł do ust. Zatrzymał się i spojrzał mi w oczy.
 - Naprawdę nie chcę tego robić w kościele. Ale mam nadzieję, że Bóg mi wybaczy.
 Próbowałam się uśmiechnąć, zwłaszcza, że wcześniej myślałam o tym samym. Gideon bardzo powoli zbliżał się do moich ust, co było dla mnie udręką, więc złapałam go za kołnierz koszuli i przyciągnęłam do siebie. Gdy nasze usta się zetknęły, wiedziałam już, że siedzę w tym po uszy.
 Że siedzimy w tym po uszy oboje.
 I to był pierwszy moment, w którym pomyślałam, że naprawdę cieszę się z posiadania tego koszmarnego genu.

24 komentarze:

  1. Urocze!
    Cudowne!
    Śliczne!
    Boskie!
    Dodawaj szybciutko następne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne. Zresztą jak wszystkie pozostałe. Już nie mogę się doczekać następnego więc pisz szybciutko nexta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Stu procętowo zgadzam się ze swoimi przedmówcami. Opowiadania są cudowne. Mam nadzieję, że następne pojawi się nie bawem.
    J.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział.
    Czekam z niecierpliwością na następny.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest po prostu nieziemskie!!!!!!!
    Czy możemy dzisiaj spodziewać się następnego rozdziału?

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz talent do pisania!!
    Czekam na następny rozdział :D
    /Martii

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiecy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Mary rozdział jest świetny. Proszę nie trzymaj nas długo w niepewności i dodaj szybko następny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę już wytrzymać ! Kiedy następny rozdział ????!!!!!!! <333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam przyjemność oznajmić, że zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award. Więcej informacji tutaj:http://igrzyskasmierciii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Suuuuper!!! <3 czekam na kolejny rozdział!!!
    zajrzysz? http://not-selfsame.blogspot.com
    nie jest o Trylogii Czasu, ale może Cię zaciekawi :***

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyno błagam dodaj szybko neksta, poniewarz ciekawość zjada mnie od środka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hejo:) kocham trylogię czasu i właśnie znalazłam twojego bloga:-) piszesz super cudnie pięknie… mam nadzieję że szybko dodasz nexta ;-)
    CiC

    OdpowiedzUsuń
  15. BOSKIE!
    Dodawaj szybko następne!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakie to jest zajebiste!!! Uwielbiam i czekam na nn <3
    Jak chcesz możesz zajrzeć do mnie?
    rubinrottruski.blogspot.com :-D

    OdpowiedzUsuń
  17. Czemu nie piszesz:( tyle masz kom tyle ludzi chce wiedzieć co dalej. Pisz!

    OdpowiedzUsuń
  18. Trylogia Czasu tak bardzo mnie wciągnęła, że po jej przeczytaniu niem miałam co robić. Cieszę się, że trafiłam na twojego bloga. Jestem bardzo ciekawa następnych rozdziałów, ale to nie znaczy, że cię pospieszam. Na pisanie potrzebny jest czas, co wiem z własnego doświadczenia. Jednak codziennie będę wchodzić na tę stronkę by dowiedzieć się, czy coś dodałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja się cieszę, że mnie rozumiesz. Mam napisane dosyć dużo, gorzej z czasem żeby to wszystko wrzucić na komputer, ale, kurde, tak się w tym zapuściłam, że trzeba coś w końcu wstawić. Pod koniec tygodnia będę miała trochę wolnego czasu to na pewno coś się pojawi. :D I tym razem to nie są obiecanki-cacanki. :D

      Usuń
    2. no jednak sa obiecanki-cacanki, dzisiaj jest już wtorek.

      Usuń
    3. Już niedługo będziesz się musiała nimi przejmować. Blog ma zostać usunięty, ewentualnie zawieszony do odwołania - jeśli w ogóle to nastąpi.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  19. Błagam, nie usuwaj bloga! Możesz dodać kolejną notkę nawet za rok, nie przeszkadza mi to, ale proszę nie rób tego! Rozumiem, że pisanie wymaga dużo czasu. Wiem to bo moja siostra wydała książkę rok temu, a miała czasem tak, że gdy przeczytała to, co ostatnio napisała to łapała się za głowę i zastanawiała, jak mogła napisać takie dno. Tobie musi być jeszcze trudniej bo przecież chodzisz jeszcze do szkoły. Chyba wszyscy mają chwile zwątpienia, ale to co robisz jest cudowne i byłoby bardzo źle gdybyś to skończyła. Wierzę w Ciebie! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Jeszcze się zastanowię, ale nic nie obiecuję.

      Usuń
    2. Nie usuwaj !
      I nie przejmuj sie jakims kretynskim kom.
      Masz zajebisty blog !!!!!
      I niesamowicie piszesz.

      Usuń